|
|
| |
|

| Kolejne luki w IE odnalezione przez polską grupę iSEC
02.03.2010, 20:38 | komentarze (0)
|
Maurycy Prodeus, członek polskiej grupy iSEC, opublikował informacje dotyczące nieznanego do tej pory błędu w popularnej przeglądarce Internet Explorer w wersjach 8, 7 oraz 6. Błąd obecny w sztandarowej aplikacji Microsoftu pozwala na uruchomienie w docelowym systemie dowolnego kodu, do udanego wykonania ataku wymagany jest jednak udział użytkownika przeglądarki. Drugi z odkrytych błędów dotyczy podatności na przepełnienie stosu obecnej w programie winhlp32.exe.
Maurycy Prodeus zajmuje się bezpieczeństwem komputerowym, jest poszukiwaczem błędów, pentesterem, programistą oraz członkiem grupy iSEC, która to już niejednokrotnie wsławiła się wieloma interesującymi odkryciami.
Błąd obecny w IE8, 7 oraz 6 pozwala na wywołanie programu winhlp32.exe za pomocą skryptu VBScript, natomiast przekazanie specjalnie spreparowanego pliku HLP pozwala potencjalnemu intruzowi na wykonanie w docelowym systemie dowolnego kodu. Ponadto, błąd obecny w samym winhlp32.exe pozwala na przepełnienie stosu. Maurycy oprócz poradnika bezpieczeństwa, opublikował również przykład Proof of Concept, pozwalający każdemu na przetestowanie bezpieczeństwa własnych systemów. Praktyczne wykorzystanie podatności możliwe jest wyłącznie w środowisku systemu Windows XP. Systemy Vista oraz 7 nie są podatne na tego typu atak. |
|
| Firefox nie przebije granicy 25% udziału w światowym rynku?
02.03.2010, 20:36 | komentarze (0)
|
Z wyników ostatnich pomiarów wykonanych przez Net Applications wyłania się nowy trend, który pokazuje, że proces dalszego powiększenia udziału przeglądarki Firefox w światowym rynku został zatrzymany, a notuje się nawet drobny spadek.
Według przedstawionych danych szczytowym punktem, w którym Firefox osiągnął najwyższy udział w rynku, był w listopadzie 2009 roku i wyniósł 24.72% udziału w rynku światowym. Każdy kolejny miesiąc przynosił drobne, ale jednak spadki, aby osiągnąć 24.23% w lutym 2010. Jak można zobaczyć na wykresie w kwietniu 2009 nastąpił dużo większy spadek, ale wkrótce po nim produkt Mozilli zaczął odrabiać straty.
Także większość pozostałych głównych graczy zanotowało straty i wyniosły one odpowiednio (w punktach procentowych, w porównaniu z udziałem w światowym rynku na luty 2010):
* Internet Explorer: 0.6% (61.58%);
* Safari: 0.06% (4.45%);
* Opera: 0.03% (2.35%).
Jedynie przeglądarka Chrome zanotowała wzrosty i zyskała 0.41 p. p., najprawdopodobniej dzięki intensywnej kampanii reklamowej Google. Należy tu przypomnieć, że jeszcze całkiem niedawno koncern ten wspierał w ten sposób przeglądarkę Mozilli.
Pocieszający może być natomiast fakt, że trend spadkowy udziału Internet Explorera nie został odwrócony, jednakże jest on wciąż używany przez ponad połowę internautów na świecie. Ponadto niepokojące może być także to, że w przypadku uwzględnienia wersji tej przeglądarki największy spadek notuje się wśród użytkowników wersji 7., a prawie 20% udziałów produktu Microsoftu dalej stanowi przestarzała wersja 6.
Przyszłe miesiące mogą przynieść większe zmiany w udziale rynkowym różnych przeglądarek za sprawą ekranu wyboru przeglądarki, który pojawi się w europejskich wersjach Windows 7, a którego dołączenie wymusiła Komisja Europejska, po protestach Opera Software i Fundacji Mozilli.
Wykresy można zobaczyć pod adresami: http://static.arstechnica.com/firefox_share_0109_0210.png oraz http://static.arstechnica.com/assets/2010/03/browser_share_0210-thumb-640xauto-12330.png |
|
| BTJunkie znika z Google
02.03.2010, 20:29 | komentarze (0)
|
Świadome usunięcie całego serwisu czy też błąd człowieka? Faktem jest jednak, że do takiej sytuacji dochodzi nie po raz pierwszy.
Cenzurowanie wyników wyszukiwania to dla Google nie pierwszyzna. Robi to na zlecenie m.in. posiadaczy praw autorskich (głównie wytwórni muzycznych i filmowych), a także rządów niektórych państw - przede wszystkim Chin. Co do tej drugiej "usługi" niedługo może nastąpić tutaj przełom. Po grudniowych atakach na amerykańskie firmy IT, Google zagroziła wycofaniem się z Państwa Środka, jeśli dalej będzie musiała usuwać wyniki niektórych wyszukiwań. Doprowadziło to do znacznego wzrostu napięcia na linii Pekin-Waszyngton.
W sieci trwa także walka z serwisami torrentowymi. Powszechnie w świecie przemysłu rozrywkowego są one uznawane za przyczynę wszelkich kłopotów, głównie finansowych. jak podaje serwis TorrentFreak z wyszukiwarki Google znikł właśnie BTJunkie. Wniosek do firmy na podstawie Digital Copyright Millenium Act (DCMA) złożyła wytwórnia Fox odnośnie torrenta filmu Avatar. Zamiast jednak uniemożliwić wejście na konkretny link w ramach serwisu, usunięty został on w całości.
Wynika to z faktu, że żądania na podstawie DCMA realizowanie są ręcznie. W takich sytuacjach może więc dojść do błędu ze strony człowieka.
Do podobnej sytuacji doszło w październiku ubiegłego roku z serwisem The Pirate Bay - także nie można go było znaleźć. Amerykańska firma przyznała się później jednak do błędu i TPB powrócił do wyszukiwarki. Czy tym razem będzie tak samo, nie wiadomo. Nie jest bowiem jasne, czy oprócz wniosku dotyczącego hitu kinowego ostatnich miesięcy, nie wpłynęły inne.
W przeciwieństwie jednak do szwedzkiego serwisu BTJunkie zawiera na swoich stronach torrenty, zmieniają się one jednak w czasie - zawartość zależy bowiem od popularności danego filmu. Nie wiadomo więc, czy serwis faktycznie powinien zniknąć z wyników wyszukiwania. |
|
| Ciekawe opcje w nowej wersji Google Chrome
02.03.2010, 20:27 | komentarze (0)
|
Google nie przestaje zaskakiwać mnogością wydań przeglądarki Chrome. Nowa wersja beta aplikacji zawiera dodatkowe mechanizmy zarządzania prywatnością oraz wbudowaną opcję tłumaczenia automatycznego.
Nowe funkcje wersji beta pozwalają użytkownikom lepiej kontrolować to, co dzieje się z ich komputerami podczas korzystania z internetu, udostępniając im więcej opcji wyboru dotyczącego ochrony prywatności.
Oprócz istniejącego trybu incognito przeglądarki Chrome użytkownicy mogą teraz bardziej szczegółowo zarządzać ustawieniami prywatności w nowej sekcji Prywatność w Opcjach Chrome.
W nowej wersji beta Google Chrome użytkownicy mogą określić, jak mają być traktowane pliki cookie, obrazy, kod JavaScript, wtyczki i wyskakujące okna. Ustawienia można wprowadzić dla każdej witryny z osobna. Istnieje możliwość na przykład skonfigurowania reguły plików cookie tak, aby zezwalały na przyjmowanie plików z witryn, które użytkownik darzy zaufaniem, a blokowały te z nieznanych witryn.
Ponadto użytkownicy nowej wersji beta mogą:
* dodawać reguły plików cookie dla określonych witryn (takie jak "zezwalaj", "pytaj" albo "blokuj"),
* blokować wszystkie pliki cookie z zewnątrz,
* automatycznie usuwać wszystkie pliki cookie podczas zamykania przeglądarki,
* blokować wczytywanie wszystkich obrazów,
* dodawać reguły dotyczące grafiki z określonych witryn,
* blokować wczytywanie całego kodu JavaScript,
* dodawać reguły JavaScript dla określonych witryn,
* blokować wczytywanie wszystkich wtyczek,
* dodawać reguły wtyczek dla określonych witryn.
W Opcjach Google Chrome znajduje się także link do menedżera ustawień programu Flash Player. Umożliwia on użytkownikom przeglądanie i kontrolowanie lokalnych obiektów, które Adobe Flash przechowuje w komputerze.
Nowa wersja beta przeglądarki Chrome zawiera również funkcję, która pomaga użytkownikom surfować po wielojęzycznej sieci: automatyczne tłumaczenie stron internetowych, bez konieczności instalowania dodatkowych rozszerzeń ani wtyczek.
Kiedy język przeglądanej strony różni się od preferowanego języka interfejsu przeglądarki, Chrome wyświetla pytanie, czy strona ma zostać przetłumaczona. Użytkownicy mogą też ustawić opcję automatycznego tłumaczenia wszystkich stron w określonym języku.
Użytkownicy mogą teraz wypróbować wszystkie te funkcje w wydanej dziś wersji beta. Osoby, które korzystają już z Chrome beta niedługo otrzymają aktualizację automatycznie. Google ma nadzieję udostępnić nowe funkcje dla wszystkich użytkowników Chrome w najbliższych tygodniach. |
|
| Opera 10.50 ma być najszybsza
02.03.2010, 16:12 | komentarze (0)
|
Nowa desktopowa przeglądarka Opery ma być najszybszą przeglądarką dla Windows. Wszystko dzięki nowemu silnikowi Java Script i bibliotece graficznej Vega. W wersji 10.50 są też takie nowości, jak prywatne karty i zwiększone wsparcie dla HTML5 oraz CSS3.
Nową przeglądarkę można pobrać za darmo z naszej strony pod tym adresem. W tej chwili dostępna jest tylko wersja dla Windows, ale wersje dla innych systemów mają pojawić się niebawem.
Użytkownikom rzucą się w oczy nowości w interfejsie. Nowy przycisk menu zastępuje tradycyjny pasek menu. W Windows 7 i Windows Vista Opera wspiera funkcję Aero Peek i listy szybkiego dostępu. Pozwala też cieszyć się Aero Glass.
Najważniejsze w nowej wersji są jednak zmiany "pod maską". Opera 10.50 posiada silnik JavaScript o nazwie Carakan, który ma być aż 8 razy szybszy od swojego poprzednika. Nowa jest także biblioteka graficzna Vega, która ma zapewnić szybkie i płynne pojawianie się grafiki – od zmiany kart po animacje na stronach internetowych.
Nowością jest również prywatne przeglądanie, czyli możliwość surfowania po sieci bez zapisywania śladów swojej aktywności w przeglądarce. W przeciwieństwie do innych przeglądarek Opera 10.50 pozwala na tworzenie prywatnych kart.
Wreszcie Opera 10.50 oferuje zwiększone wsparcie dla HTML5 i CSS3, co jest nie bez znaczenia dla twórców aplikacji internetowych.
Warto też zwrócić uwagę na funkcje, które nie są nowościami, ale znalazły się również w tej wersji Opery i są charakterystyczne dla tego produktu. Pierwszą z nich jest Opera Turbo, czyli technologia przyspieszające surfowanie po internecie na wolnych łączach. Rozwiązanie to kompresuje strony internetowe na serwerach Opery, dzięki czemu użytkownik pobiera mniej danych.
Rozwiązanie Opera Unite pozwala na dzielenie się treściami bez potrzeby zamieszczania ich na serwisach społecznościowych. Z kolei Opera Link umożliwia synchronizowanie danych z przeglądarki na wielu różnych urządzeniach.
Na koniec warto wspomnieć, że Opera 10.50 będzie wyjątkowa jeszcze z innego powodu. Będzie to pierwsza przeglądarka Opery dostępna także przez ekran wyboru przeglądarek w Windows. |
|
| Microsoft przyznaje, że chce walki z Google
02.03.2010, 09:40 | komentarze (0)
|
Starcie obu firm jest nieuniknione. I to zapewne nie tylko na rynku reklamy w wyszukiwarkach. Konflikt ten może mieć ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądał wirtualny świat.
Druga połowa lutego przyniosła długo oczekiwane zgody na zawarcie umowy reklamowej pomiędzy Microsoftem a Yahoo - Komisja Europejska oraz amerykański Departament Sprawiedliwości dały zielone światło na współpracę obu firm. Unijna egzekutywa podkreśliła w swojej decyzji, że nie dojdzie do zachwiania konkurencji na wspólnym rynku, gdyż 90-procentowy udział na nim posiada Google. Połączenie wysiłków Microsoftu i Yahoo może więc mieć tylko pozytywny wpływ na unijny rynek.
Współpraca powinna przynieść obu firmom oszczędności, a konsumentom oraz reklamodawcom lepszą ofertę reklamową. Wiele jednak zależeć będzie od tego, jaką dokładnie strategię obiorą firmy i jak będzie wyglądała ich oferta. Standardowymi produktami trudno będzie bowiem konkurować z Google.
Po pozytywnych informacjach, które napłynęły z Brukseli i Waszyngtonu, głos ponownie zabrał Microsoft. Amerykański koncern podkreślił, że celem porozumienia jest przede wszystkim konkurowanie z Google - o tym, że jest to potrzebne nie trzeba nikogo przekonywać. Niewiele firm było jednak na tyle dużych i finansowo stabilnych, by otwarcie przeciwstawić się monopolowi firmy z Mountain View. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że krajowi regulatorzy i wymiar sprawiedliwości otrzymywały skargi na praktyki Google.
Microsoft chwali się, że jego wyszukiwarka - Bing - została ciepło przyjęta przez internautów, oferując innowacyjne podejście do całego procesu. Ważnym jest jednak zdobycie także odpowiednio dużej rzeszy konsumentów, by cały interes stał się dochodowy i mógł dalej się rozwijać.
Podczas wyjaśniania wątpliwości związanych z zawarciem umowy reklamowej, przedstawiciele obu firm zapewnili Komisję Europejską, że dokładnie wiedzą, na jakiej zasadzie działa wyszukiwarka Google. Niewykluczone, że był to jeden z kluczowych argumentów dla unijnych urzędników, który są zdeterminowani, by z monopolami walczyć.
W gruncie rzeczy nie chodzi jednak tylko o konkurowanie na rynku reklamy w wyszukiwarkach. Obie firmy dominują w dwóch różnych segmentach - Microsoft na rynku systemów operacyjnych oraz pakietów biurowych, Google w reklamie. Łączy je jednak to, że były w stanie stać się synonimami dziedzin, w których przeważają. Systemy operacyjne kojarzą się przede wszystkim z Windowsem, wyszukiwanie przede wszystkim z Google.
Obie firmy zdają się więc dążyć do narzucenia swojego modelu postrzegania wirtualnego świata, generującego już jednak całkiem realne pieniądze. Starcie gigantów będzie korzystne dla konsumentów - wkroczenie na terytoria przeciwnika doprowadzi do wojny cenowej i jakościowej. Nie pozostaje nam nic innego, jak obserwować i wykorzystywać pojawiające się okazje. |
|
| Tani iPhone pojawi się w czerwcu?
02.03.2010, 09:37 | komentarze (0)
|
Czy Apple zmienia podejście w kwestii dostępności swoich produktów? Specjaliści spekulują o nowym modelu iPhone'a, który cenowo ma być znacznie bardziej atrakcyjny od dostępnych obecnie na rynku modeli.
Katy Huberty z banku Morgan Stanley spodziewa się, że Apple w połowie roku przedstawi nowy model kultowego już iPhone'a. Ma być on tańszy, a tym samym bardziej dostępny dla szerszego grona odbiorców. Jednocześnie firma Steve'a Jobsa ma go wyposażyć w nową funkcjonalność, spekuluje się sterowaniu telefonem gestami - podaje AppleInsider.
Z badań wynika bowiem, że to właśnie cena jest najpoważniejszą do pokonania barierą dla potencjalnych właściciela telefonu firmy Apple. Druga także związana jest z kosztami - miesięczny abonament dla operatora telekomunikacyjnego. Im droższy, tym tańsze jest urządzenie. Niemniej jednak sporo osób nie jest zainteresowanych wyższymi planami taryfowymi, obawiając się, ze z części wykupionych w pakiecie usług nie będą korzystać.
Wprowadzenie w zeszłym roku do sprzedaży modelu 3GS odbyło się równocześnie z obniżeniem w Stanach Zjednoczonych ceny wersji 3G do 99 dolarów. Mimo tego częściej kupowanym modelem był ten nowszy. Mogłoby to jednak sugerować, że potencjalni odbiorcy iPhone'a są mniej wrażliwi na cenę niż statystyczny konsument.
Powstaje w tym momencie także inna wątpliwość. Czy obniżka cen jest tym krokiem, który Apple powinna wykonać. To właśnie m.in. dość wysokie ceny urządzeń, tak telefonów, jak i chociażby komputerów, sprawiają, że produkty firmy są obiektami pożądania wielu osób. Gdy staną się łatwo dostępne ich atrakcyjność może spaść. Steve Jobs będzie musiał więc odpowiedzieć sobie na pytanie, co w tej sytuacji jest ważniejsze - utrzymanie postrzegania marki czy też poszerzanie grona odbiorców.
Patrząc na wyniki finansowe firmy nie można mieć wątpliwości co do tego, że polityka wysokich cen przynosi spodziewane rezultaty - nawet w kryzysie sprzedaż rosła, co Apple pozwalało chwalić się kolejnymi rekordami. Duże nadzieje wiązane są także z iPadem - tablet ma pojawić się na rynku jeszcze w tym miesiącu. Tegoroczną sprzedaż przewiduje się na poziomie nawet 6 milionów urządzeń. |
|
| Połączenia VoIP w jakości HD
01.03.2010, 14:09 | komentarze (0)
|
FreecoNet, jako pierwszy operator w Polsce, umożliwił prowadzenie rozmów telefonicznych w jakości HD.
Wprowadzenie HD Voice oznacza dla użytkowników FreecoNet lepszą jakość dźwięku rozmów telefonicznych, a wkrótce także usług dodanych.
- HD Voice korzysta z szerokopasmowych kodeków (g722), które próbkują dźwięk 16 tys. razy na sekundę, w zakresie od 150Hz do 7kHz. Tradycyjna telefonia - oparta na wąskopasmowym łączu PSTN - umożliwia próbkowanie dźwięku z prędkością 8 tys. razy na sekundę i korzystanie z częstotliwości od 200Hz do 4kHz. Porównując specyfikacje obu systemów można śmiało stwierdzić, że HD Voice zapewnia istotnie lepszą jakość dźwięku. Z jej pomocą można bezbłędnie rozpoznać głos każdego rozmówcy, w tym trudny akcent obcojęzyczny, dzięki czemu przekaz treści jest płynny i zrozumiały. Wrażenie z rozmowy jest takie, jakby nasz rozmówca był w tym samym pokoju - tłumaczy Jan Wyrwiński, prezes FreecoNet.
Możliwość rozmawiania w technologii HD nie wiąże się z żadnymi dodatkowymi opłatami dla użytkowników FreecoNet. Obaj rozmówcy muszą posiadać aparat telefoniczny obsługujący szerokopasmowy kodek g722. W przypadku, gdy jeden z telefonów obsługuje wyłącznie kodeki wąskopasmowe, połączenie zostanie ustanowione w jakości właściwej dla tego właśnie standardu. |
|
| swiftBoot czyli Linux bootujący w sekundę
01.03.2010, 14:07 | komentarze (0)
|
Firma MPC Data zaprezentowała urządzenie do przechwytywania obrazu, bazujące na systemie operacyjnym Linux, który uruchamia się w czasie krótszym niż jedna sekunda.
Urządzenie zbudowane jest w oparciu o procesor ARM cortex-a8 SoC pracujący z częstotliwością 500MHz, płytkę Texas Instruments 3530 EVM, pamięć flash z bramką logiczną typu NAND. Specjalnie zmodyfikowany dla potrzeb tego urządzenia Linux bazuje na Linuksie w wersji 2.6.29.
Praca urządzenia polega na przechwytywaniu obrazu przez zewnętrzną kamerę i wyświetlaniu go na ekranie. Urządzenie pozwala także na zapisywanie obrazów w pamięci, a następnie ich przeglądanie. Na załączonym filmiku można wyraźnie zauważyć szybki start systemu – zarówno przy resetowaniu urządzenia, jak i podczas odłączania i ponownego przyłączania go do źródła zasilania, którym jest sześć baterii typu AA. Dodatkowo w komplecie występuje także bateria dziewięciowoltowa, służąca do zasilania zewnętrznej kamery. |
|
| Pojawia się kolejna okazja do ataku
01.03.2010, 11:05 | komentarze (0)
|
Cyberprzestępcy mogą wykorzystać inicjatywę zachęcającą miliony użytkowników Internet Explorera do przejścia na alternatywną przeglądarkę.
Po szamotaninie prawnej między urzędnikami Unii Europejskiej nadzorującymi uczciwą konkurencję a firmą Microsoft, producent oprogramowania rozpocznie wyświetlanie wiadomości na ekranach komputerów z Windows w całej Europie, sugerującej korzystanie z innej przeglądarki zamiast domyślnej Internet Explorer.
Większość użytkowników zauważy to, gdy na ich monitorach pojawi się okno dialogowe zatytułowane "Ważny wybór: twoja przeglądarka" wraz z listą alternatywnych przeglądarek, takich jak: Google Chrome, Safari, Opera oraz Firefox.
"Google i Mozilla będą zacierały ręce z radości na możliwość zwiększenia ich udziału w rynku przeglądarek, i taka nasilona ekspozycja powinna być dla nich dobra. To będzie fascynujące zobaczyć, jak wielu przeciętnych użytkowników internetu jest skłonnych do surfowania za pośrednictwem innego programu," powiedział Graham Cluley, starszy konsultant ds. bezpieczeństwa w Sophos. "Ale istnieje realne niebezpieczeństwo, że cyberprzestępcy mogą próbować wykorzystać tę inicjatywę poprzez tworzenie fikcyjnych ekranów wyboru przeglądarki, które wyskakując na komputerach użytkowników, mogą prowadzić do pobrania złośliwego oprogramowania."
Cluley uważa, że ekran wyboru przeglądarki mogą zobaczyć nawet miliony ludzi. Wśród nich znajdą się też użytkownicy, którzy widząc nawet podobnie wyglądające okno, dadzą się nabrać i zamiast alternatywnej przeglądarki pobiorą zainfekowane oprogramowanie.
"Bez względu na niebezpieczeństwa związane z wyskakiwaniem fałszywych okien dialogowych, udających ekran wyboru przeglądarki, użytkownicy komputerów muszą pamiętać, że żadna przeglądarka nie jest doskonała, i niezależnie od wyboru istotne jest, aby pamiętać o aktualizacjach, które w znaczący sposób pomogą zmniejszyć ryzyko wykorzystania przez hakerów luk w zabezpieczeniach," kontynuował Cluley. |
|
Strony: pierwsza | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 ... | ostatnia |
|
|
|
|