|
|
| |
|

| Disney i Warner Bros. pozwani za flashowe ciasteczka
18.08.2010, 14:55 | komentarze (0)
|
Firma Clearspring Technologies, a wraz z nią tacy giganci, jak Disney i Warner Bros., znaleźli się na celowniku obrońców prywatności. Do sądu w Kalifornii wpłynął pozew, w którym oskarża się ich o nieuprawnione przechowywanie danych osobowych z użyciem flashowych plików cookies.
O flashowych ciasteczkach, nazywanych też Local Shared Objects, wspominaliśmy w Dzienniku Internautów nie raz. Tak samo, jak zwykłe ciasteczka (ang. cookies), służą one do monitorowania aktywności internautów na stronach WWW, są jednak odporniejsze na usuwanie. Twórcy popularnych przeglądarek do niedawna nie dostrzegali problemu i nie umożliwiali ich kasowania z poziomu ustawień - aby to zrobić, trzeba było zaopatrzyć się w specjalną wtyczkę (taką jak np. BetterPrivacy dla Firefoksa).
Co gorsze, za pomocą flashowych ciasteczek właściciele stron internetowych mogli gromadzić informacje o użytkownikach, nawet jeśli korzystali oni z zaimplementowanego w przeglądarce trybu prywatnego (Flash Player wspiera private browsing dopiero od wersji 10.1). Inną niedogodnością z punktu widzenia ochrony prywatności jest fakt, że ciasteczka flashowe mogą odtwarzać zwykłe ciasteczka kasowane przez internautów.
Firma Clearspring Technologies oferuje aplikacje, za pośrednictwem których na stronach WWW można wyświetlać reklamy. Korzysta przy tym z flashowych ciasteczek. Grupa internautów, która złożyła pozew, zwraca uwagę, że ciasteczka te pozwoliły firmie pozyskać wiele wrażliwych danych na temat użytkowników odwiedzających strony zaopatrzone w jej widgety. Zebrane informacje dotyczą płci, wieku, rasy, liczby dzieci, poziomu wykształcenia, miejsca zamieszkania, przychodów gospodarstwa domowego i in.
Jak już wspomnieliśmy, pozew dotyczy nie tylko spółki Clearspring Technologies, ale także jej partnerów afiliacyjnych, wśród których znaleźli się: Disney Internet Group, Warner Bros. Records, Demand Media, Playlist.com, Soapnet, SodaHead i Ustream. Zarzuca się im przede wszystkim naruszenie ochrony danych, ale również nieuczciwą konkurencję i bezpodstawne wzbogacenie się. |
|
| Hulu gotowe do wejścia na giełdę
18.08.2010, 14:52 | komentarze (0)
|
Hulu oferuje coraz bogatszy zestaw internetowych programów telewizyjnych, a specjaliści szacują, że podczas pierwszej oferty publicznej firma może być wyceniona nawet na dwa miliardy dolarów.
Jak informuje New York Times, firma w ostatnich tygodniach podejmowała rozmowy z inwestorami oraz bankami na temat realizacji pierwszej oferty publiczej (IPO), czyli pierwszego wprowadzenia akcji spółki do obrotu na giełdzie.
Rozmowy toczą się wciąż za zamkniętymi drzwiami, jednak Hulu, które niedawno wprowadziło abonament za dostęp do swoich usług z pewnością będzie łakomym kąskiem dla inwestorów. Wejście na giełdę Hulu już jesienią, byłoby jednym z najważniejszych wydarzeń dla tego sektora internetu.
Jak niedawno zauważył serwis Wired, z roku na rok maleje udział stron internetowych w sieciowym ruchu. O ile do niedawna bezsprzecznie królowały technologie P2P, tak obecnie na prowadzenie wysuwają się usługi wideo. To świetnie wróży usługom takim jak Hulu, a co za tym idzie, może się okazać bardzo korzystne także dla przyszłych akcjonariuszy.
Z drugiej strony, popularność w internecie nie zawsze idzie w parze z monetyzacją usług. Także w tym przypadku nie można mówić o spektakularnych zyskach. W maju Hulu ogłosiło, że w poprzednim roku firma miała ponad 100 milionów dolarów dochodu, jednak według zapowiedzi szefostwa, już pierwsza połowa 2010 pozwoliła na wygenerowanie takiej sumy.
Znacznie gorzej pod tym względem radzi sobie YouTube, które zakupione cztery lata temu za 1,65 miliarda dolarów, dopiero w tym roku może po raz pierwszy odnotować zyski większe niż koszty utrzymania. Sukces oferty publicznej Hulu nie jest więc na razie przesądzony, a przedstawiciele firmy na razie nie chcą się na ten temat wypowiadać. |
|
| Porozmawiaj z blogerami o Androidzie
18.08.2010, 14:27 | komentarze (0)
|
Dzisiaj wieczorem podczas dyskusji online wszyscy zainteresowani będą mieli okazję poznać blogerów Komórkomanii oraz podzielić się opiniami na temat najlepszych telefonów z systemem Android.
Przewagą blogu nad tradycyjnym serwisem ma być możliwość stałego i bezpośredniego kontaktu czytelnika z autorem artykułu. Autor nie jest anonimowy i nie ukrywa swoich opinii. Blomedia wykorzystuje tę cechę, organizując interaktywne dyskusje na linii blogerzy-czytelnicy z użyciem nowoczesnych narzędzi online.
Pierwsza część spotkania będzie dotyczyła motywacji, jaką kierujemy się, wybierając telefon. Następnie blogerzy i czytelnicy zastanowią się, czy warto zainwestować w najtańsze komórki działające na systemie produkcji Google’a.
– Ostatnio odbyła się podobna dyskusja online, podczas której zachęcaliśmy użytkowników do wypowiedzi na temat współtworzenia reaktywowanego forum Komórkomanii. Poznaliśmy ich preferencje i oczekiwania wobec takiej platformy – powiedział Mateusz Żołyniak, redaktor prowadzący blog Komórkomania. – W środę poruszymy tematykę niezwiązaną bezpośrednio z serwisem. Chcemy, aby takie spotkania stały się cykliczną formą wymiany opinii niezależnych konsumentów i ekspertów zajmujących się branżą na co dzień – dodaje.
Obrana tematyka powinna dostarczyć sporo emocji. Darmowy system operacyjny opracowany przez Google przyjął się w Polsce. Takie telefony, jak Samsung I9000, HTC Desire, Sony Ericsson Xperia X10 oraz tańsze – LG Swift i Samsung Galaxy, spotkały się z dużym uznaniem użytkowników.
Blog Komórkomania wykorzystuje porzucaną przez Google ścieżkę komunikowania – Google Wave. Najbliższa dyskusja rozpocznie się już dziś, 18 sierpnia o godz. 18. Zapowiedziany temat brzmi: „Który telefon z Androidem jest najlepszy?” |
|
| Samsung Electronics zdobywa 5 europejskich nagród EISA
17.08.2010, 14:17 | komentarze (0)
|
Samsung Electronics zdobył aż 5 prestiżowych nagród Europejskiego Stowarzyszenia Technik Audiowizualnych (European Imaging and Sound Association - EISA) za rok 2010-2011. Firma zwyciężyła w kategoriach European 3D Solution, European Blu-ray Player, European Social Media Phone, European Smartphone oraz European Advanced Compact Camera.
Europejskie Stowarzyszenie Technik Audiowizualnych EISA to organizacja skupiająca 50 czasopism z 19 krajów europejskich, poświęconych elektronice użytkowej. Organizacja znana jest na całym świecie m.in. dzięki nagrodom EISA. Nagrody te, przyznawane przez redaktorów stowarzyszonych czasopism, stanowią wyróżnienie dla najlepszych modeli w branży w różnych kategoriach technologicznych.
Co roku w czerwcu dziennikarze spotykają się, aby zdecydować, który z produktów konsumenckich opisywanych w ich publikacjach w bieżącym roku zasłużył na nagrodę EISA. Zwycięskie produkty mogą korzystać ze znaków EISA przez kolejne 12 miesięcy, co jest potwierdzeniem ich wysokiej jakości, jak i najwyższego poziomu technologicznego.
- Nagrody EISA to dla naszej firmy ogromne wyróżnienie. Otrzymaliśmy w sumie 5 nagród, co oznacza, że nie tylko konsumenci, ale także specjaliści z branży technologicznej doceniają innowacyjność, wysoką jakość i funkcjonalność naszych produktów – podsumował Prezes Samsung Electronics Polska, Kyung Sik Choi. |
|
| Microsoft bliżej startu Xbox Live na Windows Phone 7
17.08.2010, 14:15 | komentarze (0)
|
Microsoft ujawnił swoje plany dotyczące rozwoju Xbox Live w wersji mobilnej i ujawnił tytuły gier, w które będzie można grać na smartfonach z Windows Phone 7. Miało to miejsce na konferencji Gamescon 2010 w Kolonii. Firma nie od dziś chce, aby dzięki Windows Phone 7 użytkownicy Xbox Live mieli swoje awatary zawsze pod ręką.
W lutym Microsoft, prezentując system Windows Phone 7, zapowiedział, że będzie on dawał dostęp do usługi Xbox Live. Teraz przyszedł czas na ujawnienie szczegółów oraz przedstawienie gier, w które będzie można grać także mobilnie.
Jak podaje agencja AP, Microsoft ma utworzyć specjalną grupę w ramach Microsoft Game Studios, która będzie się zajmowała rozwijaniem gier dla WP7, udzielaniem pomocy innym wydawcom gier oraz wypatrywaniem małych, niezależnych twórców. Deweloperzy gier będą mogli korzystać z tych samych narzędzi, aby tworzyć gry dla WP7 oraz konsoli Xbox 360 (zob. Jessica Mintz, Microsoft links new smart phones to Xbox Live).
Sam Microsoft wydał komunikat dotyczący gier jakie pojawią się na WP7. Będzie to ponad 60 tytułów, wśród których znajdą się np. "Halo: Waypoint" oraz "Crackdown 2". W pierwszej fali gier na WP7 obok produkcji Microsoftu będą też gry takich deweloperów, jak Gameloft, Konami Digital Entertainment, Namco Bandai i in.
Mobilna wersja Xbox Live nie będzie znacznie różniła się od tej dostepnej z poziomu konsoli. Użytkownik będzie mógł łączyć się ze swoim profilem, stworzyć nowego awatara, wysyłać wiadomości do znajomych i porównywać swoje osiągnięcia z innymi. Będzie też możliwość wypróbowywania i kupowania nowych gier. Rozgrywka w trybie multiplayer będzie ograniczona do gier turowych.
Redaktorzy serwisu Engadget mieli okazję wypróbować nową usługę. Z ich relacji wynika, że gry działają płynnie nawet przy bardziej wymagających sekwencjach 3D. Zostały dobrze dopasowane do wymagań, jakie stawiają ekrany dotykowe. Trzeba przy tym mieć na uwadze, że testy odbywały się na sprzęcie i oprogramowaniu, które nie są jeszcze w pełni ukończone. Warto zobaczyć filmy, które Engadget zamieścił w tekście pt. Xbox Live launch titles for Windows Phone 7 finally revealed, we've got the full preview. |
|
| The Pirate Bay jest do bani...
16.08.2010, 14:44 | komentarze (0)
|
Tak o znanym serwisie torrentowym mówi jego współtwórca, Peter Sunde. Przemysł rozrywkowy nie może zniszczyć TPB, ale ten serwis tak naprawdę umiera. Funkcjonuje właściwie bez opieki i nie wprowadza innowacji.
The Pirate Bay to coś więcej niż strona w sieci. Ten serwis stał się symbolem walki z systemem praw autorskich, który nie jest pozbawiony wad. Wytwórniom filmowym i muzycznym udawało się wpływać na polityków, aby w imię ochrony własności intelektualnej wprowadzać drakońskie prawo (takie jak "prawo Hadopi"), ale nie udało im się zniszczyć TPB. Wiele osób uważa za sukces ludzi proponujących bardziej otwarte podejście do dóbr kultury.
Przeciwko twórcom TPB zapadł już jeden niekorzystny wyrok w Szwecji (czekają oni na rozprawę apelacyjną). W innych krajach podjęto decyzję o blokowaniu TPB. Przestała istnieć organizacja Piratbyrån, która stworzyła The Pirate Bay. Bastion piractwa może jednak upaść z całkiem innego powodu.
Jak donosi TorrentFreak, w czasie Campus Party 2010 w Meksyku wystąpił jeden ze współtwórców TPB Peter Sunde. Opowiedział o tym jak TPB stała się jedną z najpopularniejszych stron w internecie oraz o wybrykach jej twórców. Najciekawsze jednak było to, co Sunde powiedział o obecnym stanie TPB.
- The Pirate Bay powinna umrzeć, naprawdę. Nikt nie pracuje nad The Pirate Bay, ona tylko tam jest i działa cały czas. I ciągle rośnie (...) nic nie zmieniło się przez pięć lat i nadal więcej i więcej użytkowników z niej korzysta, co jest złe - mówił Sunde.
Na przestrzeni ostatnich lat strona TPB zmieniała się nieznacznie. Niewątpliwie przyczyniła się ona do spopularyzowania BitTorrenta, ale poza tym trudną nazwać ją innowacyjną. Były rzecznik TPB uważa, że piraci potrzebują jakiegoś nowego miejsca. "The Pirate Bay naprawdę jest do Bani" - stwierdził Sunde.
|
|
| Dyrektor Apple aresztowany z zarzutem przyjęcia miliona dolarów łapówki
16.08.2010, 14:37 | komentarze (0)
|
Ostatnie miesiące oprócz niekwestionowanych sukcesów urządzeń Apple przynoszą także coraz więcej wydarzeń, które firmie z Cupertino zdecydowanie nie służą.
W piątek aresztowany został Paul Shin Devine, jeden z dyrektorów Apple, któremu zarzuca się przyjęcie ponad miliona dolarów łapówki. Devine był odpowiedzialny między innymi za kierowanie dostawami urządzeń i jak każdy z dyrektorów posiadał dostęp do wielu poufnych informacji firmowych.
Według informacji o których donosi San Jose Mercury News, tym razem chęć szybkiego zysku wygrała z uczciwością. Paul Shin Devine miał przyjmować łapówki od sześciu azjatyckich dostawców akcesoriów do iPhone'ów oraz iPodów. Jak czytamy w akcie oskarżenia, dyrektor Apple udostępniał kontrahentom także tajne informacje firmy, które pozwalały im na negocjowanie lepszych warunków współpracy.
Według The Wall Street Journal były to firmy takie jak: Cresyn Co. Ltd. z Korei Południowej, Kaedar Electronics Co. Ltd. z Chin oraz Jin Li Mould Manufacturing Pte. Ltd. z Singapuru. Gdyby tego było mało, miał też dzielić się łapówkami z Andrew Angiem, pracownikiem Jina Li, który załatwiał drobniejsze transakcje z pośrednikami.
Z pewnością tego typu informacje nie wpłyną korzystnie na Apple, które w ostatnim czasie musiało sobie radzić między innymi z poważnym zarzutami odnośnie anteny w nowym iPhone 4. Gigant który zgromadził wokół siebie grono niemal fanatycznie oddanych użytkowników, cieszy się coraz gorszą prasą, choć obecnie nie widać negatywnego wpływu takich danych na sprzedaż urządzeń. |
|
| Siedemnaste urodziny Debiana
16.08.2010, 14:24 | komentarze (0)
|
16 sierpnia 1993 r., dokładnie 17 lat temu, Ian Murdock ogłosił powstanie Debiana. Z okazji siedemnastych urodzin Projektu obchodzimy dziś Dzień Debiana oraz Dzień Wdzięczności.
Projekt początkowo nazywany Debian Linux Release, dość szybko stał się jedną z ważniejszych dystrybucji GNU/Linuksa. Debian wyznaczał trendy, kształtował ekosystem rodzącej się rodziny systemów operacyjnych. Jako pierwszy (publicznie) zdefiniował czym jest Wolne Oprogramowanie, jako pierwszy wprowadził system zależności i zarządzanie pakietami, jako pierwszy wprowadził konkretny zbiór zasad wg których system powinien być tworzony. Demokratyczny styl prowadzenia dystrybucji jest unikalny w świecie WiOO.
Więcej o historii Projektu oraz ciekawostki o nim można przeczytać w informacji, którą polski portal Debiana opublikował rok temu. Uzupełniając tamtą wiadomość:
* w niedawno zamrożonej testowej znajduje się ponad 36 000 pakietów
* w skład nowego wydania wchodzić będzie 12 oficjalnych architektur, również na inne jądra niż Linux
* nad Debianem pracuje 873 Deweloperów, 117 Opiekunów oraz setki współpracowników
* na Debianie bazują setki pochodnych, ponad połowa wszystkich systemów Live jest oparte właśnie na Debianie
Jeśli doceniasz pracę jaką Deweloperzy Debiana wykonują, wyraź swoją wdzięczność na specjalnie utworzonej stronie thank.debian.net. |
|
| Microsoft: Spadek sprzedaży komputerów PC to "paplanina"
13.08.2010, 12:02 | komentarze (0)
|
Gigant z Redmond po raz kolejny przekonuje inwestorów, że niekorzystne warunki na rynku wcale nie muszą oznaczać mniejszych zysków.
Kierownictwo uspokajało akcjonariuszy z Wall Street, że firma ma się dobrze pomimo pogłosek o spadku zapotrzebowania na komputery PC w Europie, USA oraz Chinach.
Bill Koefoed z Microsoftu odpowiedzialny za informowanie inwestorów miał powiedzieć według serwisu ZDnet: "Nie wiem czy wziąłbym na serio dwóch facetów, którzy pojechali odwiedzić jakichś producentów z Tajwanu jako wyznacznik tego jak naprawdę wygląda rynek. Zebrałbym raczej więcej informacji i dopiero po ich przeanalizowaniu zadecydował jak to naprawdę wygląda".
Słowa Koefoeda były odpowiedzą na wcześniejsze przemówienie, które wygłosił Christopher Danely. Zauważył on, że giganci tacy jak HP oraz Acer zrezygnowali z dużych części zamówień półprzewodników używanych do budowy pecetów. Dodał także, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby w związku ze słabnącym zapotrzebowaniem na takie maszyny, w niedalekiej przyszłości niekorzystna sytuacja miała się zmienić.
Robert Youngjohns z północnoamerykańskiego oddziału Microsoftu zauważa, że Windows rzeczywiście po części zawdzięcza bardzo dużą popularność sprzedaży systemu razem z nowym sprzętem. Dodaje także, że nie tylko pecety napędzają sprzedaż w MS: "Oczywiście nasz biznes jest ściśle związany z liczbą sprzedawanych nowych komputerów PC. Myślę jednak, że równie ważne jest to, ze jednocześnie możemy sprzedawać rzeczy związane z infrastrukturą PC. Ważną częścią naszego biznesu w Północnej Ameryce jest między innymi sprzedaż oprogramowania takiego jak Windows Server 2008, SQL Server, czy System Center. To rzeczy, które nie nie są bezpośrednio powiązane z rynkiem PC i myślę, że ta część biznesu będzie dla nas nadal bardzo atrakcyjna".
Po niezbyt udanej premierze telefonów Kin, a także problemach przy wdrażaniu Hotmaila, Microsoft nie ma ostatnio najlepszego okresu. Gigant jednak nie wydaje się tym zbytnio przejmować, szczególnie że na horyzoncie pojawiają się już kolejne nowości. |
|
| Oracle pozywa Google za użycie Javy w Androidzie
13.08.2010, 12:00 | komentarze (0)
|
W krótko sformułowanym komunikacie prasowym Oracle poinformowało, że pozywa Google za naruszenie patentów i praw autorskich poprzez użycie języka Java do rozwoju systemu Android.
Ani komunikat prasowy, ani skarga złożona do Sądu Okręgowego Północnej Kaliforni nie zawiera bliższych szczegółów naruszenia. Natomiast rzecznik Oracle poinformował, że Google “świadomie, bezpośrednio i wielokrotnie naruszyło własność intelektualną Oracle. Pozew ma na celu znalezienie odpowiednich środków do naprawienia szkód.”. W skardze, której kopia została opublikowana na VentureBeat, Oracle twierdzi, że Android, Android SDK oraz Dalvik naruszają w sumie siedem jej patentów. Oskarża także Google o “świadomie, z własnej woli i niezgodne z prawem” kopiowanie, przetwarzanie, publikowanie oraz dystrybucję jej własności intelektualnej.
Google szeroko używa Javy w SDK Androida. Kod aplikacji jest kompilowany do postaci binarnego kodu, który uruchamiany jest w wirtualnej maszynie Java o nazwie Dalvik, opracowanej przez Google. Wprawdzie instnieje SDK do pisania natywnych aplikacji w C/C++ , jednak to Java pozostaje preferowanym językiem do tworzenia aplikacji na Androida.
Przed przejęciem przez Oracle Sun odnosił się wrogo do projektu Harmony fundacji Apache, będącego otwarto źródłową implementacją Javy. Dalvik używa części klas z projektu Harmony. |
|
Strony: pierwsza | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 ... | ostatnia |
|
|
|
|