|
|
| |
|

| Film o The Pirate Bay sfinansowany przez internautów w... 3 dni
02.09.2010, 08:27 | komentarze (0)
|
TPB-AFK to tytuł filmu opowiadającego historię założycieli The Pirate Bay, którego produkcja dopiero się rozpoczęła. Pomysłodawcą i głównym wykonawcą jest Simon Klose, szwedzki dokumentalista, a produkcję finansują internauci poprzez dobrowolne wpłaty. Premiera najwcześniej za rok.
Czterej Szwedzi, tworząc The Pirate Bay, zapewne nie spodziewali się, że ich działania doprowadzą do powstania ruchów politycznych czy wielkiej debaty na temat wolności i praw autorskich. Nie zakładali też pewnie, że kiedyś może powstać o nich film. Tymczasem pracuje nad nim szwedzki dokumentalista - Simon Klose.
Film TPB-AFK (The Pirate Bay Away from Keyboard) nie będzie opowiadał ani o sukcesie The Pirate Bay, ani o walce na tle rzekomego łamania praw autorskich. Ma być opowieścią o grupce przyjaciół, których hobby stało się zaczątkiem debaty publicznej oraz ruchu politycznego.
Produkcja filmu wymaga jednak sporych nakładów finansowych. Nie wszyscy mają wsparcie ze strony wielkich wytwórni czy też sponsorów. Klose postanowił poszukać pieniędzy u internautów. Gdyby nie oni, TBK AFK zapewne by nie powstawał. Celem było zebranie 25 tysięcy dolarów w ciągu 30 dni.
Użytkownicy internetu okazali się jednak znacznie hojniejsi. W chwili pisania tego artykułu na liczniku było już 35.078 dolarów przekazanych przez 1211 osób, a więc już teraz pieniędzy jest znacznie więcej niż potrzeba. A do końca akcji pozostały jeszcze ponad 3 tygodnie. Dzięki temu możliwe stanie się zatrudnienie kolejnych profesjonalistów.
Data premiery TBK AFK nie jest jeszcze znana. Wszystko bowiem zależy od tego, kiedy zakończy się proces Szwedów, oskarżonych o łamanie prawa. Serwis TorrentFreak spodziewa się, że nie stanie się to wcześniej niż za rok. |
|
| Google - wyszukiwanie w czasie rzeczywistym
02.09.2010, 08:23 | komentarze (0)
|
Usługa wyszukiwania w czasie rzeczywistym była znana już wcześniej, jednak ostatnio Google udostępniło nowy adres wyszukiwarki.
Pod adresem google.pl/realtime znajdziemy wiele nowych funkcji i narzędzi usprawniających proces wyszukiwania w czasie rzeczywistym. Część narzędzi udostępniona została już teraz, reszta będzie udostępniana w ciągu najbliższych miesięcy.
Wraz z tą zmianą usprawnione zostało również funkcjonowanie alertów Google. Dodana została możliwość tworzenia alertów, konkretnie dla najnowszych aktualności, dzięki czemu od razu po pojawieniu się określonego tematu na twitterze lub innym mikroblogu, użytkownik otrzyma powiadomienie mailowe. |
|
| Android dla Nokii
02.09.2010, 08:22 | komentarze (0)
|
Hakerom udało się stworzyć specjalną wersję systemu operacyjnego Android współpracującego z telefonami Nokii.
Projekt NITDroid opublikował właśnie stabilna wersję Androida 2.2 (zwanego “Froyo”) dla modelu Nokia N900, który jest sprzedawany z systemem operacyjnym Maemo Nokii.
Zainstalowany system pozwala na wykonywanie połączeń telefonicznych, odbieranie danych oraz korzystanie z aplikacji Google’a. Oprogramowanie nie obsługuje jeszcze wbudowanego aparatu cyfrowego.
Niektórzy użytkownicy Nokii N900 po zainstalowaniu Androida nie będą mogli korzystać z połączeń 3G, czy też kontrolować jasności ekranu.
Łamanie telefonów w celu zainstalowania innego systemu operacyjnego nie jest niczym nowym. Android pojawił się już wcześniej na innych telefonach z systemem operacyjnym Windows Mobile. Teraz dołączyli do nich użytkownicy N900. |
|
| Serwery Wikileaks bezpieczne, bo w bunkrze
02.09.2010, 08:22 | komentarze (0)
|
Firmy oferujące dostęp do Internetu często zapewniają o swoim “kuloodpornym” hostingu. Część z serwerów Wikileaks od niedawna jest jeszcze bardziej bezpiecznych - można pokusić się o stwierdzenie, że przechowywane tam dane są "bomboodporne".
Grupa serwerów została bowiem przeniesiona do centrum danych “Pionen” White Mountains należącym do szwedzkiej firmy Bahnho
Centrum będzie przechowywać dane Wikileaks 30 metrów pod ziemią w bunkrze nuklearnym pamiętającym czasy Zimnej Wojny.
Do farmy serwerów prowadzą jedne drzwi wykonane ze stali o grubości pół metra. Gdyby w serwerowni zabrakło dostaw prądu, zasilaniem awaryjnym zajmą się generatory wyciągnięte z niemieckich łodzi podwodnych |
|
| Atak fałszywych antywirów
31.08.2010, 10:57 | komentarze (1)
|
Specjaliści ds. bezpieczeństwa ostrzegają internautów, aby zachowali szczególną ostrożność wobec szeroko zakrojonej kampanii spam, która ma na celu infekowanie pecetów fałszywym oprogramowaniem antywirusowym.
Jeśli odbiorca otworzy pliki HTML dołączone do wiadomości spam, jego przeglądarka zostanie przekierowana do zhakowanej witryny zawierającej złośliwy iFrame (tzw. pływającą ramkę), który umożliwia uruchomienie fałszywego oprogramowania antywirusowego.
E-maile przechwycone przez SophosLabs mają różne tematy, począwszy od opłat za karty kredytowe na darmowych zdjęciach z wakacji skończywszy.
Tematy zainfekowanych maili:
* Pozwolenie na parking i / lub potwierdzenie zamówienia karty korzyści * Zapraszam do obejrzenia moich zdjęć! * Potwierdzenie spotkania * Twój rachunek elektroniczny jest gotowy * Twoje zamówienie VistaPrint zostało potwierdzone
"Scam tego typu może być bardzo skuteczny w przekazywaniu dochodów bezpośrednio w ręce hakerów, dlatego wszyscy musimy mieć się na baczności", powiedział Graham Cluley, starszy konsultant ds. technologii w Sophos. "Ataki mają na celu skłonienie ludzi do płacenia za coś, czego w ogóle nie zamawiali. Gdy komputer użytkownika zostanie zainfekowany fałszywym antywirusem, oprogramowanie będzie kontynuowało bombardowanie użytkownika zmyślonymi komunikatami ostrzegawczymi, zachęcając do zapłaty lub zainstalowania kolejnego złośliwego oprogramowania w celu rzekomego usunięcia zagrożeń z komputera. Jeśli użytkownicy są zaniepokojeni o bezpieczeństwo swoich maszyn, powinni się udać bezpośrednio na właściwą stronę poświęconą bezpieczeństwu IT." |
|
| YouTube: wypożyczalnia hollywoodzkich filmów wreszcie ruszy?
30.08.2010, 14:29 | komentarze (0)
|
Do końca 2010 r. Google ma w ramach YouTube uruchomić usługę, która umożliwi wypożyczenie hollywoodzkich filmów za kilka dolarów - informuje Financial Times. Negocjacje trwają już od kilku miesięcy. Możliwe, że plany Apple związane z wypożyczaniem programów telewizyjnych zachęciły Google do przyśpieszenia prac nad nową usługą.
Hasło "wypożyczanie filmów na YouTube" padało już kilkakrotnie w Dzienniku Internautów i innych serwisach informacyjnych. We wrześniu 2009 r. w sieci krążyły plotki o rozmowach Google z trzema wytwórniami na temat takiej usługi. Potem, pod koniec stycznia 2010 r., YouTube umożliwił wypożyczanie filmów wyświetlanych w ramach Sundance Film Festival. Spodziewano się wtedy, że serwis uruchomi wypożyczalnię, która wesprze niezależnych twórców.
Teraz Financial Times pisze o uruchomieniu wypożyczalni hollywoodzkich filmów do końca 2010 r. Gazeta powołuje się przy tym na anonimowych informatorów zbliżonych do sprawy. Szczegóły doniesień FT są następujące:
* filmów nie będzie można pobrać gdyż będą one dostępne jako media strumieniowe (nie da się oglądać bez połączenia z internetem);
* cena za wypożyczenie jednego tytułu będzie wynosiła ok. 5 USD;
* nowe filmy będą dostępne w dniu premiery na DVD;
* testy beta usługi maja ruszyć w styczniu.
Więcej szczegółów można poznać w tekście FT pt. Google plans pay-per-view films.
Wygląda na to, że hollywoodzkie wytwórnie mają świadomość dużego potencjału YouTube. Jedna z cytowanych przez FT osób zauważa, że YouTube ma więcej odbiorców niż niejedna telewizja kablowa lub satelitarna.
Poza tym w ostatnim czasie da się zauważyć większe zainteresowanie firm technologicznych usługami związanymi z telewizją i filmami. Wygląda to tak, jakby wszyscy starali się zdobyć nowy teren - pokój wypoczynkowy.
W ubiegłym tygodniu agencja Bloomberg doniosła, że Apple ma zamiar wypożyczać programy telewizyjne za 99 centów i szykuje się do premiery nowego urządzenia Apple TV. Mówi się już nawet o konkurencji Google i Apple na nowym froncie choć to chyba przesada, bo telewizja i kino to dwa inne media.
Nadawcom telewizyjnym nie zależy na odzwyczajaniu ludzi od telewizorów i dlatego ostrożniej podchodzą oni do usług online. Z wytwórniami filmowymi jest trochę inaczej. Zdają sobie one sprawę ze spadającej sprzedaży DVD i chętnie spróbują nowego sposobu zarabiania, choćby przez YouTube. W tle tych jest jeszcze mniej znany Netflix, który w tym miesiącu podpisał umowy z Metro Goldwyn Mayer, Paramount oraz Lionsgate.
Tak naprawdę filmy takie jak Microsoft, Google, Apple czy Netflix nie działają jak konkurenci. Wszystkie starają się przekonać konsumentów, że istnieje inny (lepszy?) sposób na odbiór treści kojarzonych dotychczas z telewizorem. Prawdziwa konkurencja zacznie się później. |
|
| uTorrent odporny na lukę DLL
30.08.2010, 14:22 | komentarze (0)
|
Projektanci popularnego klienta sieci BitTorrent, aplikacji uTorrent, opublikowali zaktualizowaną wersję programu, w której załatano lukę pozwalającą atakującemu na załadowanie złośliwego kodu do pamięci komputera ofiary.
Problem związany jest z dynamicznie dołączanymi bibliotekami DLL, a raczej sposobem przeszukiwania ścieżki wskazującej ich położenie. System poszukuje bibliotek w określonych miejscach, w tym również w katalogu z którego zostaje wywoływany plik, który użytkownik chce otworzyć (o ile nie podano pełnej ścieżki do biblioteki). Wystarczy więc umieścić w tym samym katalogu, co plik, który ma otworzyć ofiara, specjalnie spreparowaną DLL-kę i można rozpoczynać atak.
Błąd ten dotyczy ponad 40 aplikacji, w tym przeglądarek Safari i Firefox, wielu produktów Microsoftu i Adobe Systems, a także Skype’a i uTorrenta.
Ten ostatni, w wersji 2.0.4, jest już wolny od wady. Zespół tworzący klienta Bittorrent uspokoił, że do tej pory nie odnotowano ataków z wykorzystaniem luki DLL.
Problem z DLL jest poważny - Microsoft nie jest w stanie załatać tej luki, muszą się tym zająć sami producenci aplikacji. |
|
| Założyciel Microsoftu wypowiada wojnę patentową
30.08.2010, 14:21 | komentarze (0)
|
Paul Allen, współzałożyciel firmy Microsoft, pozwał internetowych gigantów, m.in. Google, Facebooka, Apple, Netflix i eBay, twierdząc że naruszają oni patenty, których jest właścicielem.
Chodzi o cztery technologie, które rozwijało laboratorium Allena “Interval Research Corp” w Silicon Valley, a w które biznesmen zainwestował dekadę temu 100 milionów dolarów:
* pokazywanie podobnych treści, sugerowanych internaucie na podstawie zawartości aktualnej strony lub aktywności innych użytkowników powiązanych z aktualną treścią,
* listowanie artykułów na temat podobny do aktualnie czytanego,
* wyświetlanie reklam oraz klipów wideo przy treści(!)
* wyświetlanie aktualnych wartości akcji powiązanych z treścią spółek
Pozew brzmi więc jak typowy przypadek trolla patentowego, co zresztą potwierdza profesor Mark Lemley ze a Stanford Law School, specjalista własności intelektualnej i reprezentant firm Google i Netflix w innych sprawach.
Ciekawostką jest jednak, że — przynajmniej tak czytamy w pozwie — Interval Research był wylistowany na stronie “credits” Google w 1998 roku jako jeden z dostawców technologii. |
|
| "Hakerzy Wolności" uwolnieni
27.08.2010, 12:08 | komentarze (2)
|
W niedzielę odbędzie się w Toruniu polska premiera filmu o "hakerach" z toruńskiej Solidarności pt. "Hakerzy Wolności". Reżyser Marcin Gładych zaadaptował na potrzeby ekranu historię włamania kilku naukowców z toruńskiej "S" na antenę komunistycznej TVP. Doszło do niego w trakcie nadawania "Dziennika Telewizyjnego" jesienią 1985, co wprowadziło bezpiekę w prawdziwy szał.
W realizację dokumentu zaangażowane było całe filmowe środowisko Torunia. 29 sierpnia, w niedzielę odbędzie się prapremiera filmu w toruńskim klubie "Bydgoszcz Kluczyki". Oficjalna premiera odbędzie się dzień później, 30 sierpnia w Kinie Centrum w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Organizatorzy chcą połączyć pokaz filmu z działaniem charytatywnym, dlatego każdego zaproszonego proszą o przyniesienie drobiazgu dla wychowanków projektu Akademia Przyszłości - dzieci, które wychowują się w trudnych warunkach oraz doświadczają na co dzień niepowodzeń szkolnych.
"Hakerzy wolności" to film o pierwszych polskich "hakerach", którymi byli naukowcy z toruńskiej "Solidarności". Reżyserem dokumentu jest fotografik i filmowiec Marcin Gładych. Na film składają się wywiady z uczestnikami wydarzeń, uzupełniane o fabularne rekonstrukcje, zdjęcia archiwalne i animacje. Zdjęcia do "Hakerów..." powstawały w blokach z lat 80 XX wieku.
Do legendarnej akcji doszło 14 września 1985 r. Inicjatorami tego brawurowego działania byli uczeni z toruńskiego UMK - astronom i działacz opozycji Jan Hanasz oraz matematyk Grzegorz Drozdowski. Sprzęt nadawczy rozłożyli w mieszkaniu sekretarki z Instytutu Fizyki - Elżbiety Mossakowskiej. Zbudowany przez nich system elektroniczny emitował sygnały telewizyjne, które udało się zsynchronizować z sygnałami nadajnika telewizji państwowej. Dzięki temu "włamali" się w sam środek głównego reżimowego serwisu informacyjnego - "Dziennika Telewizyjnego". Wyemitowali dwa hasła: "Dość podwyżek cen, kłamstw i represji. Solidarność Toruń" oraz "Bojkot wyborów naszym obowiązkiem. Solidarność Toruń". Były one widoczne na ekranach telewizorów przez cztery minuty. Sygnał docierał do całej toruńskiej Starówki, gdzie znajdowały się m.in. koszary i siedziba Urzędu Spraw Wewnętrznych. Cały "zamach" przygotowali wraz z nimi inni koledzy z uczelni - Zygmunt Turło, Leszek Zaleski i Eugeniusz Pazderski.
O akcji toruńskiego podziemia było głośno nawet poza granicami kraju. Według Gazety Wyborczej amerykański dziennikarz Buck Bloombecker nazwał toruński sabotaż "jednym z najbardziej spektakularnych aktów hakerskich na świecie".
Reżyser i pomysłodawca projektu, Marcin Gładych, w szczery sposób mówi, dlaczego zdecydował się nakręcić film właśnie o tym wydarzeniu. To jest moja forma spłaty długu, jaki mam wobec tych ludzi. W czasach, gdy oni to robili, ja grałem w brydża i się niczym nie przejmowałem, a przecież oni wywalczyli dla naszych synów odrobinę wolności - tłumaczy. Gładych odnalazł historię toruńskich "hakerów" w internecie. Zafascynował mnie fakt, że była to walka przy użyciu intelektu, a nie uliczne bitwy i strajki. Ci panowie profesorowie wymyślili coś, co przerosło intelektualnie drugą, komunistyczną stronę - mówi Gładych.
Jak podkreśla, jego zdaniem włamanie na anteny telewizji publicznej było nieszablonową, ale doskonałą promocją nauki polskiej. "Hakerzy" wpadli najprawdopodobniej z powodu donosu. Byli też wcześniej obserwowani przez SB. Po aresztowaniu czwórki spośród pięciu "architektów spisku" rozpoczął się ich proces sądowy. Naukowców bronił m.in. mecenas Jan Olszewski.
W filmie zobaczymy też zdjęcia archiwalne oraz specjalne animowane rekonstrukcje zrealizowane w technice 3D. Najcenniejszą z nich będzie słynny komunikat, który "hakerzy" nadali w trakcie reżimowego "Dziennika Telewizyjnego". Jego oryginalna wersja nie istnieje - ówcześnie nie rejestrowano bowiem nadawanego przez TVP programu. Poza tym "zamach" nie został zauważony w Warszawie. Naukowcy weszli bowiem ze swoim komunikatem pomiędzy stołeczny nadajnik a telewidzów w Toruniu. |
|
| Robak dla każdego
27.08.2010, 11:49 | komentarze (0)
|
Wykryto nową rodzinę robaków komputerowych, które rozprzestrzeniają się za pośrednictwem wielu klientów komunikatorów internetowych.
Tym, co wyróżnia te programy i sprawia, że są nietypowe w swojej klasie, jest fakt, że są one wielojęzyczne i zdolne do infekowania użytkowników za pośrednictwem kilku komunikatorów jednocześnie, łącznie z Yahoo! Messenger, Skype, Paltalk Messenger, ICQ, Windows Live Messenger, Google Talk oraz XFire przeznaczonym dla graczy.
Jak dotąd eksperci Kaspersky Lab wykryli cztery warianty tego robaka, a jego rodzinie nadano nazwę IM-Worm.Win32.Zeroll. Po wniknięciu do komputera szkodnik ten przegląda listę kontaktową dowolnego komunikatora i wysyła swoje kopie na wszystkie znalezione adresy. Infekcja następuje wtedy, gdy użytkownik klika odsyłacz rzekomo prowadzący do interesującego zdjęcia, który w rzeczywistości prowadzi do zainfekowanego pliku. Odsyłacz ten pojawia się w wiadomości wysłanej z komunikatora internetowego przez zainfekowany komputer.
Drugą cechą wyróżniającą nową rodzinę robaków jest jej wielojęzyczność. IM-Worm.Win32.Zeroll używa 13 różnych języków, w tym angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego i portugalskiego, wysyłając użytkownikom z różnych państw wiadomości w języku, który mogą zrozumieć. Jak na razie najwięcej infekcji odnotowano w Meksyku, Brazylii, Peru i Stanach Zjednoczonych, jednak spora liczba szkodników została wykryta również w Afryce, Indiach i państwach europejskich, w szczególności w Hiszpanii.
IM-Worm.Win32.Zeroll posiada funkcjonalność backdoora, co oznacza, że może przejąć kontrolę nad komputerem bez wiedzy użytkownika. Po wniknięciu do systemu robak kontaktuje się ze zdalnym centrum kontroli. Po otrzymaniu od niego instrukcji za pośrednictwem kanału IRC IM-Worm.Win32.Zeroll zaczyna pobierać inne szkodliwe programy. Co ciekawe, ten nowy rodzaj robaka IM łączy się z różnymi kanałami IRC w zależności od kraju i zainfekowanej aplikacji. To oznacza, że cyberprzestępca kontrolujący sieć zainfekowanych komputerów może sklasyfikować je według państw i klientów IM, a następnie wysyłać różne polecenia, co jest przydatne, szczególnie w rozsyłaniu ukierunkowanego spamu. |
|
Strony: pierwsza | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 ... | ostatnia |
|
|
|
|